Jeszcze pół wieku temu cynk i ołów były strategicznymi surowcami. Ich rola w budowie osłon kabli, ekranów przeciwpromiennych czy elektronice uzasadniała otwieranie nowych kopalń. Ale świat się zmienił.
Dziś zamiast drążyć ziemię, wydobywamy te metale z przeszłości – z baterii, złomu i pyłów hutniczych. Recykling zdominował już globalny rynek ołowiu – w 2024 r. aż 67% zużycia tego metalu pochodziło z odzysku! Cynk jeszcze trochę „goni” – z 13,7 mln ton zużycia, 1,7 mln ton (ok. 12%) pochodziło z recyclingu, ale ta liczba stale rośnie. Wartość rynku recyklingu baterii przekroczyła w 2024 roku 12 mld USD, a UE narzuciła obowiązek odzysku metali z baterii na poziomie 80% do 2030 r..
Technologia zamiast dynamitu
Firmy takie jak Zincovery (Nowa Zelandia) czy COREZINC (UE) opracowały przełomowe technologie odzysku cynku z pyłów stalowych i odpadów przemysłowych. Dzięki temu można obniżyć emisje nawet o 95% i zredukować koszty o połowę. Innowacyjne metody elektrochemiczne (np. Ezinex) pozwalają też na czysty odzysk ołowiu bez topnienia, co jeszcze bardziej ogranicza ślad węglowy.
Czy w takim świecie ma sens budowa kopalni ołowiu i cynku w regionie zawierciańskim? Przeanalizujmy to na spokojnie.
Kopalnia w Zawierciu – kosztowny skok w przeszłość
Kanadyjski inwestor planuje wydobycie 16 mln ton rudy zawierającej 5% cynku i 1,5% ołowiu. To daje – po przetworzeniu – około 680 mln kg cynku i 200 mln kg ołowiu. Brzmi imponująco? Niekoniecznie.
Wartość tych metali to łącznie ok. 2,08 mld USD. Tymczasem sam koszt budowy kopalni to od 550 do 620 mln USD. Co więcej, inwestor nie zamierza produkować czystego metalu, tylko sprzedawać koncentrat, który trzeba jeszcze przerobić – gdzie indziej i za dodatkowe pieniądze.
Co gorsza – firma zarejestrowana jest w Luksemburgu, więc zyski „wyparują” z Polski. A wpływy z koncesji? To zaledwie 20 mln zł przez cały okres eksploatacji. To mniej niż Zawiercie, Ogrodzieniec czy Łazy przeznaczają rocznie na inwestycje. Gdyby kopalnia powstała i jeśli te gminy oraz Poręba (w tym rejonie pod ziemią są złoża) podzielą się wpływami z koncesji, a kopalnia będzie istnieć przez np. 10 lat, to rocznie dostaną … ok. 500 tys zł. Czy warto niszczyć gminy za takie pieniądze?
Kadm, arsen i inne „gratisy”
Nie tylko pieniędzy zabraknie. Zabraknie też… czystego powietrza i wody. W procesie przetwarzania rudy zostaną wyrzucone setki tysięcy ton szlamów poflotacyjnych do stawów, które będą zlokalizowane w regionie, zawierających m.in. ponad 5 000 ton toksycznych metali – kadmu i arsenu. Te odpady trafią na gigantyczne hałdy, skąd pyły mogą rozprzestrzeniać się nawet 10 km dalej, zatruwając powietrze i wody podziemne.
A co z lokalną społecznością? Oprócz ryzyka chorób i utraty zasobów wodnych, realne są straty w turystyce, rolnictwie i rynku nieruchomości.
Szacuje się, że wydobycie rud cynku i ołowiu spowoduje spadek wartości nieruchomości o ok. 100 zł/m² w promieniu 10 km to w sumie aż 1 mld zł straty majątkowej – tylko z tego tytułu! Do tego dochodzą inwestycje, które zostaną zawieszone lub zaniechane, straty w rolnictwie, rekreacji, agroturystyce.
Przyszłość jest (już) dziś
Jeśli byłaby mowa o kopalni diamentów – można by się zastanawiać. Ale mówimy o surowcach łatwo dostępnych, stabilnych cenowo, globalnie nadmiarowych, które coraz częściej… odzyskujemy z własnych śmieci. Wyraźnie widać, że świat inwestuje w recykling cynku i ołowiu – coraz bardziej efektywny, czystszy i opłacalny – zamiast w kosztowne, szkodliwe i ograniczone wydobycie. W regionie zawierciańskim realizacja projektu kopalni przyniosłaby minimalne korzyści finansowe, ale ogromne straty społeczne, ekologiczne i tracony potencjał.
To tak, jakby ktoś chciał budować fabrykę kaset VHS w dobie streamingu. To nie tylko anachronizm – to ryzyko dla zdrowia, środowiska i przyszłości całego regionu.
Zamiast górniczej taśmy transportowej – czas postawić na recykling technologiczny, miejsca pracy w nowej gospodarce i długofalowy rozwój. To nie jest już pytanie o poglądy – to konkretne dane, które mówią jednoznacznie: przyszłość nie leży głęboko pod ziemią, ale w tworzeniu wartości z tego, co już mamy.