Tylko do 29 sierpnia 2025 roku można zgłaszać wnioski w ramach konsultacji społecznych w Łazach, gdzie powstaje nowy projekt strategii gminy do 2030 roku. Wśród 29 potencjalnych czynników rozwojowych gminy znalazł się zapis dotyczący wykorzystania bogactwa zasobów surowców naturalnych i
mineralnych, w tym rud cynkowo-ołowiowych. W 2019 roku właśnie w Łazach wybuchły największe protesty przeciwko budowie kopalni cynku i ołowiu. Tym bardziej, że według planów kanadyjskiej firmy sama kopalnia, zakład przeróbczy i stawy poflotacyjne miałyby znaleźć się w najbliższym sąsiedztwie mieszkańców tej gminy. Dziś ponownie trzeba wyrazić swoje zdanie i dać władzom Łaz do ręki argument, żeby rudy cynkowo-ołowiowe nie znajdowały się wśród potencjalnych czynników rozwojowych, ale wśród potencjalnych zagrożeń dla rozwoju gminy Łazy.
Gmina chce się rozwijać turystycznie

Jeśli rzeczywiście wizja rozwoju Gminy Łazy ma polegać na stworzeniu przestrzeni, w której dobrze się mieszka, inwestuje i odpoczywa, to kopalnia cynku i ołowiu pasuje do tego, jak pięść do nosa. Jakakolwiek promocja turystycznych walorów Łaz w sytuacji, gdy tuż obok powstanie ogromny staw poflotacyjny z pierwiastkami zatruwającymi wodę, ziemię i powietrze, będzie zwykłą hipokryzją. Żaden turysta na to się albo nie nabierze, albo przyjedzie w te rejony tylko raz. Również sami mieszkańcy nie będą mogli powiedzieć, że „dobrze im się tu mieszka”, kiedy tony trujących substancji będą im towarzyszyły w codziennym życiu, a dziesiątki ciężarówek będą przewozić rudy cynku i ołowiu na przykład do pobliskiej huty cynku i ołowiu w Bolesławiu.
Jakie cele? Czyje cele?

W strategii rozwoju gminy Łazy wyznaczone zostały strategiczne cele, których realizacja nie będzie możliwa, jeśli powstanie kopalnia cynku i ołowiu. Czy można bowiem mówić o inkluzywności (dostępności dla wszystkich) walorów gminy, jeśli zostaną one zdominowane przez przemysł górniczy. Kopalnia to nie jest wytwórnia wód mineralnych ani działalność oparta na high-tech. To jest rabunkowa działalność, w efekcie której to, co jest pod ziemią, jest patroszone jak kurczak przed upieczeniem na rożnie. Czy taka pieczeń będzie dla wszystkich? Nie, ona będzie stanowić smakowity kąsek dla tych, którzy będą zarabiać na wydobyciu rud cynku i ołowiu. Ci ludzie nie mieszkają jednak w Łazach ani nawet w Polsce. Były już prezes Rathdowney, Dick Whittington z rozbrajającą szczerością przyznał kiedyś, opisujac działalność tej firmy, że „NIE ZAJMUJEMY SIĘ CYNKIEM, NIE JESTEŚMY W BRANŻY WYDOBYWCZEJ. JESTEŚMY W BRANŻY PRZEPŁYWÓW PIENIĘŻNYCH. POD KONIEC DNIA WSZYSTKO SPROWADZA SIĘ DO PRZEPŁYWÓW PIENIĘŻNYCH”.
Zagrożenie a nie potencjał – wnioski do strategii w ramach konsultacji społecznych
Dziś każdy, komu zależy na zrównoważonym rozwoju gminy Łazy powinien wypełnić wniosek i do 29 sierpnia 2025 przesłać go do urzędu. Pomóżmy burmistrzowi i radnym jednoznacznie określić wydobycie rud cynku i ołowiu jako zagrożenie. I to nie tylko dla gminy Łazy, ale dla całego regionu. Planowana działalność wydobywcza w bezpośredni sposób zagraża zasobom wodnym, również tym, które znajdują się w podziemnym zbiorniku GZWP 454. Przy zawrotnym tempie zmian klimatycznych wodny podziemne, które są bezpośrednio pod nami, są najważniejszym zasobem, który trzeba chronić. Nie można pozwolić, żeby jakakolwiek działalność spowodowała zanieczyszczenie i utratę tego bogactwa, które szybciej niż nawet nam się wydaje, może się stać cenniejszym surowcem nie tylko niż cynk czy ołów, ale jak złoto.
