Miały być złoża, rozwój i pieniądze, najlepiej takie z kilkoma zerami. Miało „skapnąć” samorządom, skoro pod ich ziemią ktoś wierci, bada, analizuje i snuje wizje przyszłej kopalni. Po 15 latach można powiedzieć wprost: skapnęło – dosłownie. I to raczej jak z nieszczelnego kranu niż z żyły cynku.
Wiemy, że to tylko badania, ale warto dowiedzieć się, jakie „kokosy” spłynęły przez te 15 lat na gminy, jako rekompensata za niepewność mieszkańców, co do ich przyszłości w otoczeniu jurajskich krajobrazów lub hałd, stawów poflotacyjnych czy zakładu przeróbczego. A także za to, że wielu inwestorów z branży hotelarsko-gastronomiczno-turystycznej, gdy dowiedzieli się o planach budowy kopalni, zmienili lokalizację swoich inwestycji. Kanadyjska firma przez półtorej dekady trzyma powiat zawierciański w szachu, informując wszystkich wokół: „zbudujemy kopalnię, albo nie zbudujemy. Teraz tak sobie tylko badamy”.
Sprawdziliśmy oficjalne dane z gmin powiatu zawierciańskiego, jakie miały wpływy z opłat za koncesje badawcze na swoim terenie. To nie jest publicystyka. To matematyka. Bardzo skromna matematyka, bez procentów i podnoszenia zysków do potęgi.
Zawiercie: stolica koncesji, budżet jak po zbiórce do puszki
Zawiercie jest w centrum całej historii. To tu skupiają się emocje, protesty, obawy mieszkańców i medialna uwaga. I to właśnie Zawiercie zarobiło najmniej. W udostępnionych nam dokumentach jest to:
- 2 560 zł
- rok: 2010
- liczba wpłat: jedna
Koniec.
Przez kolejne lata — mimo przedłużeń koncesji, dokumentacji, badań i narastających społecznych napięć — na konto miasta nie wpłynęła ani złotówka więcej.
Tak wygląda „udział w bogactwie naturalnym regionu” w praktyce: jeden przelew sprzed 15 lat, dziś warty mniej więcej tyle, co średniej klasy smartfon służbowy.
Ogrodzieniec: lider rankingu… drobnych
Jeśli ktoś miałby wygrać konkurs „kto dostał najwięcej”, to Ogrodzieniec. Tyle że to zwycięstwo z gatunku tych, którymi nie bardzo można się chwalić.
Wpłaty wyglądały następująco:
- 2010 – 2 774,00 zł – opłata koncesyjna
- 2012 – 74,00 zł – opłata koncesyjna (tak, siedemdziesiąt cztery złote)
- 2015 – 2 923,00 zł – przedłużenie koncesji
- 2021 – 203,02 zł – przedłużenie koncesji
- 2022 – 487,47 zł – zwiększenie obszaru objętego koncesją
Łącznie: 6 461,49 zł przez 15 lat. To średnio około 430 zł rocznie. Kwota, która nie zmienia niczego. — poza tym, że ładnie wygląda w tabelce „dochody inne”. Więcej każdy z nas wydaje na przedświąteczne zakupy.
Poręba: jeden przelew i cisza archiwalna
Poręba ma do pokazania jeden dokument i jeden przelew:
- 2 591,92 zł
- rok: 2021
- opłata za przedłużenie koncesji
Starsze dane? Brak. Dokumenty archiwalne, kategoria B-5. Czyli: było, ale już nie ma. Finansowy ślad koncesji kończy się szybciej niż walki Andrzeja Gołoty na ringu.
Łazy: przyzwoicie na tle, ale bez ambicji na podium
Łazy dostały:
- 2021 – 1 116,62 zł
- 2022 – 3 450,56 zł
Razem: 4 567,18 zł.
Więcej niż Zawiercie, mniej niż Ogrodzieniec. Tyle wystarczy, by nie być ostatnim, ale za mało, by mówić o jakimkolwiek „zysku”.
Wielkie złoża, małe przelewy
Zbierzmy to w całość:
- Ogrodzieniec: 6 461,49 zł
- Łazy: 4 567,18 zł
- Poręba: 2 591,92 zł
- Zawiercie: 2 560,00 zł
Łącznie: nieco ponad 16 tysięcy złotych przez około 15 lat.
Za te pieniądze gminy otrzymały:
- lata niepewności planistycznej,
- protesty mieszkańców,
- napięcia społeczne,
- i realne ryzyko środowiskowe.
Jeśli ktoś jeszcze wierzy, że na etapie badań złóż samorządy „zarabiają”, to powyższe liczby są najlepszym kubełkiem zimnej wody.
A jeśli ktoś powie, że miliony spłyną na region, gdy rozpocznie się wydobycie, to odsyłamy do naszego artykułu https://niedlakopalni.pl/koszalki-opalki-w-kurierze-zawiercianskim-czyli-gdy-kalkulator-placze-a-bajkopisarz-smieje-sie-w-glos/, z którego jasno wynika, że przez 20-25 lat życia kopalni gminy: Zawiercie, Łazy, Ogrodzieniec, Poręba zarobią od 100 do 400 tysięcy złotych rocznie. A ile stracą? I tu można z góry zaplanować milionowe koszty.