Choć Polska od zawsze uchodziła za kraj o umiarkowanym klimacie i dość stabilnych zasobach wodnych, dziś eksperci coraz częściej biją na alarm. Zmiany klimatyczne sprawiają, że wody podziemne – strategiczna rezerwa wody pitnej – obniżają się w tempie, które budzi niepokój hydrologów i geologów.
Puszcza Białowieska jako papierek lakmusowy
Wyniki badań prowadzonych w Puszczy Białowieskiej nie pozostawiają złudzeń. W latach 1985–2023 poziom wód gruntowych spadł tam średnio o 36 centymetrów względem roku 1999. Największe obniżenia zanotowano w świeżych i wilgotnych lasach – odpowiednio o 0,52 i 0,46 metra. To nie są liczby, które można zlekceważyć. Bagna i torfowiska – naturalne „magazyny wody” – trzymają się jeszcze stosunkowo dobrze, ale i one stopniowo ulegają odwodnieniu.
Klimat zmienia reguły gry
Winny jest przede wszystkim klimat. Wyższe temperatury, coraz częstsze fale upałów i susze powodują intensywniejsze parowanie. Gleba szybciej traci wodę, a krótkotrwałe, gwałtowne opady nie wystarczają, by uzupełnić podziemne zasoby. Dodatkowo w miastach, gdzie beton dominuje nad zielenią, deszczówka zamiast wsiąkać w ziemię, spływa kanalizacją.
– „Obserwujemy sytuację, w której nawet wzrost średnich opadów rocznych nie gwarantuje odnowy zasobów. Woda odpływa zbyt szybko, zanim zdąży przeniknąć do warstw wodonośnych” – wskazują hydrolodzy badający Nizinę Pomorską.
Zagrożone regiony i alarmy hydrologów
Z danych Państwowego Instytutu Geologicznego wynika, że w lutym 2025 roku w ponad połowie monitorowanych punktów w Polsce odnotowano spadek poziomu wód gruntowych względem stycznia. Najbardziej niepokojące sygnały napływają ze wschodniej Polski, gdzie w 5 procentach punktów zagrożenie niedoborem uznano za poważne.
Szczególnie wrażliwe są obszary wododziałowe – naturalne „linie podziału” między zlewniami rzek. W niektórych punktach monitoringowych na Podlasiu poziom wód obniżył się aż o metr.
Polska w światowym trendzie
Nie jest to wyłącznie problem lokalny. Z globalnych badań wynika, że w wielu regionach świata poziom wód podziemnych spada nawet o pół metra rocznie, a w blisko jednej trzeciej systemów wodonośnych tempo to wciąż przyspiesza. Polska wpisuje się w ten niepokojący trend.
Czy można odwrócić sytuację?
Nadzieję dają przykłady z innych krajów, gdzie dzięki ograniczeniu poboru wody, rewitalizacji krajobrazu i lepszej retencji udało się zatrzymać, a nawet odwrócić negatywne tendencje. Także w Polsce widać światełko w tunelu – zwiększone opady zimowe po 2005 roku w Puszczy Białowieskiej nieco złagodziły tempo spadków.
Eksperci podkreślają jednak, że to za mało. Potrzebne są systemowe działania: od budowy małej retencji i rozwijania zielonej infrastruktury w miastach, po racjonalne gospodarowanie wodą w rolnictwie.
Woda – zasób na wagę złota
Woda podziemna to nie tylko źródło nawadniania pól, ale przede wszystkim główne źródło wody pitnej w Polsce. Jej utrata byłaby ciosem nie tylko dla gospodarki, ale też dla codziennego życia mieszkańców.
Polska wysycha powoli, ale systematycznie. Jeśli nie zaczniemy na poważnie inwestować w ochronę i odbudowę zasobów wodnych, kolejne pokolenia mogą stanąć przed problemem, którego dziś nie potrafimy sobie wyobrazić – brakiem dostępu do wody z kranu.