Poufność zamiast przejrzystości – koncesja dla Rathdowney na badania złóż może być przedłużona o kolejne 5 lat czyli w sumie do 20 lat

Wszystko wskazuje na to, że historia z koncesją dla Rathdowney Polska Sp. z o.o. zatoczyła pełne, gorzkie koło. Firma, która od lat nie prowadzi realnych badań nad złożami cynku i ołowiu w powiecie zawierciańskim, po raz piąty (!) wystąpiła do Ministerstwa Klimatu i Środowiska o przedłużenie koncesji nr 34/2010/p – o kolejne 5 lat czyli aż do 20 lat (pierwsza koncesja została wydana w 2010 roku).

W dokumentach, do których dotarło Stowarzyszenie „Nie dla kopalni cynku i ołowiu”, widać jasno: postępowanie jest zakończone, a projekt decyzji zakłada przyznanie firmie kolejnych pięciu lat spokoju na papierze. Tyle że… bez badań, bez inwestycji i bez jakichkolwiek gwarancji transparentności.

Bo transparentności tu nie ma ani odrobiny. Ministerstwo – zgodnie z pismem podpisanym przez zastępczynię dyrektora Departamentu Geologii, Katarzynę Świętochowską – nadało wnioskowi Rathdowney klauzulę poufności, obejmującą zarówno sam wniosek, jak i załączniki, w tym „dodatek nr 3 do projektu robót geologicznych”. Co więcej, spółka złożyła wniosek o nieudostępnianie tych dokumentów w trybie ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku. Czyli wprost: społeczeństwo nie ma prawa wiedzieć, co planuje firma działająca na jego terenie.

To już nie jest administracyjny absurd – to świadome budowanie muru między obywatelami a decyzjami podejmowanymi w ich imieniu.

Eksperci ostrzegają

Warto przypomnieć, że Rathdowney Polska od dawna ma fatalną kondycję finansową. Audytorzy badający finanse tej firmy kwestionują możliwość dalszego prowadzenia przez nią działalności. To słoń na glinianych nogach. Działalność tej spółki przypomina znany w Kanadzie schemat. Firmy kanadyjskie – jak wskazują eksperci – często stanowią parawan dla inwestycji nieznanego kapitału, np. rosyjskiego lub chińskiego. Czy naprawdę mamy uwierzyć, że nikt w ministerstwie nie zadał sobie trudu, by to sprawdzić? Czy jakakolwiek agencja w Polsce, np. ABW, sprawdziła wiarygodność Rathdowney Polska, Rathdowney Rescource. Oficjalnie wiemy jedynie, że za działaniami tych spółek stoi firma Hunter Dickinson. I nie ma ona w Kanadzie dobrej reputacji.

Część opinii o Hunter Dickinson Inc. jest negatywnych. Wielu kanadyjskich ekspertów, samorządy w krajach, w których HDI działa, przedstawia negatywne komentarze i krytykę praktyk firmy, w szczególności dotyczących jej projektów górniczych. Opinie te wskazują na potencjalne ryzyko finansowe wynikające z wcześniejszych niepowodzeń projektów, problemów środowiskowych i złożonych ustaleń finansowych. 

Jeden z ekspertów ds. górnictwa Joan Kuyek zauważyła, że sporo projektów firmy zakończyło się niepowodzeniem, a niektóre kopalnie zbankrutowały lub zostały sprzedane po poniesieniu dużych strat. Według Kuyek tylko jeden z dziewiętnastu projektów zakończył się powodzeniem: kopalnia miedzi i molibdenu Taseko Gibraltar w Kolumbii Brytyjskiej. HDI ma jednak inne projekty. Jednym z nich jest kopalnia miedzi we Florence w Arizonie. Rada miejska Florence sprzeciwia się kopalni, ponieważ miałaby ona powstać w pobliżu miejskiego systemu wodonośnego (czy to nie przypomina naszej sytuacji i starań, aby uchronić wody podziemne GZWP 454?). Pozostałe? Cztery były objęte zarządem komisarycznym, cztery poniosły poważne straty po sprzedaży lub w niektórych przypadkach, zostały zamknięte. Spośród kopalni HDI w Republice Południowej Afryki trzy zbankrutowały. W Tybecie projekt miedziowo-złoty HDI Xietongmen był zwalczany przez lokalne społeczności i ruch Wolnego Tybetu.
 https://nbmediacoop.org/2018/04/30/mining-expert-warns-new-brunswickers-about-the-company-behind-the-sisson-mine-project/

Region zawierciański też mówi NIE

W regionie zawierciańskim również trwa społeczny opór. Gminy Zawiercie, Łazy, Ogrodzieniec i Poręba, a także Rada Powiatu Zawierciańskiego, jednogłośnie sprzeciwiły się wszelkim planom uznania tych złóż za „strategiczne”. Nie bez powodu. Ustawa o prawie geologicznym i górniczym, znowelizowana w 2024 roku, pozwala bowiem rządowi narzucać samorządom obowiązek uwzględniania złóż w planach zagospodarowania, nawet wbrew ich woli. Czyli inaczej mówiąc: można postawić kopalnię tam, gdzie mieszkańcy mówią „nie”.

Wina Tuska

A co na to władze centralne? W ostatnich tygodniach przedstawiciele samorządów spotkali się w Warszawie z minister Pauliną Hennig-Kloską. W teorii – by rozmawiać o przyszłości złóż. W praktyce – skończyło się na zrobieniu sobie selfie z panią minister. Decyzja bowiem już jest gotowa.

Pytanie więc brzmi: czy rząd Donalda Tuska naprawdę zamierza podpisać się pod decyzją, która może otworzyć drzwi obcym kapitałom do polskich zasobów? Bo jeśli tak, to przyszłe nagłówki piszą się same, np. „Tusk pozwolił rosyjskim oligarchom wydobywać polskie złoża w Zawierciu”.

Na razie milczy ministerstwo. Milczy premier. Milczą posłowie Koalicji Obywatelskiej z regionu. A społeczeństwo – które od lat protestuje, zbiera podpisy, składa uwagi i apeluje o dialog – ma zostać z tym wszystkim w ciemności, bo „klauzula poufności”.

Tylko że w demokracji klauzula poufność wobec obywateli to inna nazwa dla braku zaufania.
I jeśli ta decyzja rzeczywiście zapadnie – to jej skutki będą się ciągnąć dłużej niż 20 lat.

Zobacz inne wpisy

24.08.2023

List otwarty do prezydenta RP

W chwili obecnej nowelizacja ustawy Prawo geologiczne i górnicze leży na biurku Prezydenta RP. Tylko Prezydent może w tej chwili nie dopuścić do wprowadzenia w...
02.08.2023

Projekt zmian w ustawie pgg – do kosza!

Nie wiemy czy racjonalne myślenie czy też totalny społeczny opór (nie mylić z totalną opozycją) spowodowały, że Senat RP w całości odrzucił projekt zmian w...
19.06.2023

Odzieranie samorządu z samorządności czyli nowy projekt prawa geologicznego i górniczego

Zerowy pit dla młodych, później Polski Ład i obniżenie PIT do 12 procent. Na tych działaniach polskie gminy – wg Związku Miast Polskich – stracą...