Czy Zawiercie i okolice pójdą w ich ślady?
Mieszkańcy Siewierza mogą odetchnąć z ulgą. Po wielomiesięcznej batalii, wspieranej stanowczym sprzeciwem lokalnych władz, Ministerstwo Klimatu i Środowiska oficjalnie umorzyło postępowanie w sprawie uznania złoża „Siewierz” za strategiczne. To ogromny sukces samorządu, który stawia jednak pod znakiem zapytania przyszłość sąsiednich gmin: Zawiercia, Poręby, Ogrodzieńca i Łaz.
W dniu dzisiejszym do Urzędu Miasta i Gminy Siewierz wpłynęła decyzja, na którą czekali wszyscy przeciwnicy budowy kopalni w tym regionie. Minister Klimatu i Środowiska uznał, że złoże cynku i ołowiu „Siewierz” RC 5628 nie będzie eksploatowane na potrzeby gospodarki lub bezpieczeństwa kraju. Oznacza to wygraną racjonalnych argumentów nad wizją dewastacji terenu w imię rzekomej „strategiczności” surowców.
Samorządowcy z Siewierza od początku podnosili, że uznanie złóż za strategiczne uderzy w istniejące zagospodarowanie terenu i zablokuje rozwój gminy na dekady. Dziś ich determinacja przyniosła skutek. Jednak ta dobra wiadomość rzuca cień niepewności na sąsiedni powiat zawierciański.
Wielki test dla Zawiercia, Poręby, Ogrodzieńca i Łaz
Ministerstwo Klimatu i Środowiska ma czas do końca maja 2026 roku na podjęcie analogicznej decyzji w odniesieniu do złóż znajdujących się w regionie zawierciańskim. Sytuacja jest napięta, a w powietrzu wiszą pytania, na które mieszkańcy oczekują jasnych odpowiedzi:
- Czy włodarze Zawiercia, Poręby, Ogrodzieńca i Łaz okażą się równie skuteczni i zdeterminowani jak ich koledzy z Siewierza?
- Czy to możliwe, by resort uznał złoża oddalone o zaledwie kilka kilometrów od Siewierza za „strategiczne”, skoro te siewierskie nimi nie są?
Na logikę takie rozstrzygnięcie wydaje się kompletnie niezrozumiałe. Jeśli jedno złoże w tym samym pasie geologicznym nie jest kluczowe dla bezpieczeństwa kraju, to dlaczego drugie, tuż za miedzą, miałoby nagle stać się fundamentem gospodarki?
Strategia czy lobbing?
Warto przypomnieć istotny fakt: cynk i ołów nie są klasyfikowane przez Unię Europejską jako surowce strategiczne. Skąd więc ten nagły upór polskich instytucji państwowych, by nadać im taką rangę w regionie zawierciańskim?
Niepokój budzi dotychczasowa historia badań tych złóż. Zostały one szczegółowo rozpoznane już w latach 70. XX wieku. Przez ostatnie piętnaście lat kolejna firma – tym razem z kapitałem kanadyjskim – prowadziła tam intensywne prace, a koncesje na badania były wielokrotnie przedłużane, mimo że nowej wiedzy geologicznej przybywało niewiele.
Jeśli MKiŚ mimo precedensu w Siewierzu zdecyduje się uznać złoża w Zawierciu czy Porębie za strategiczne, pojawią się poważne wątpliwości co do intencji tej decyzji. Czy faktycznie chodzi o dobro państwa, czy może o skuteczny lobbing podmiotów, które chcą zarobić na eksploatacji tych terenów? I – co istotne – podejrzenia te nie muszą dotyczyć wyłącznie strony kanadyjskiej.
Co dalej?
Umorzenie postępowania w sprawie Siewierza to doskonała wiadomość dla tamtejszej wspólnoty, ale też ważny sygnał dla całego regionu. Pokazuje, że głos samorządu ma znaczenie. Mieszkańcy powiatu zawierciańskiego z pewnością będą teraz patrzeć na ręce zarówno swoim burmistrzom, jak i ministerialnym urzędnikom.
Zegar tyka – decyzja dotycząca regionu zawierciańskiego zapadnie w ciągu najbliższych trzech tygodni. Mamy nadzieję, że podobnie jak w Siewierzu, zwycięży zdrowy rozsądek i prawo mieszkańców do decydowania o przyszłości swojej ziemi. Pozostaje jednak otwarte pytanie dotyczące złoża „Gołuchowice”, które wciąż czeka na rozstrzygnięcie. Czy i tam uda się powstrzymać kopalniane zakusy? O tym przekonamy się niebawem.